NASTĘPNY PRZYSTANEK ZA:

JESTEŚMY!

Pomysł połączenia Hańby! z Hiobem Dylanem od początku wydawał się ciekawy. Koncert pokazał jednak, że moje wcześniejsze przypuszczenia nie przewidywały skali wspaniałości, jaką przyjdzie nam doświadczyć.

Dobranie składu na koncert można zrobić na dwa sposoby. Pierwszym z nich jest wybranie wykonawców mocno różniących się od siebie. Drugim jest jego przeciwieństwo – dobranie zespołów podobnych do siebie. W przypadku koncertu Faetooth, Coltaine i Ellereve zdecydowano się na drugą opcję. Czy to dobrze?

Relacjonowanie Red Smoke Festival tak, by zbliżyć się do obiektywizmu, jest trudne. Jasne, można opisać koncerty, jakie odbywają się na dwóch scenach – głównej i znajdującej się na polu namiotowym – ale tu trochę nie o to chodzi…

Końcówka listopada oznacza drugie Post Mortem w roku. Dziewiętnasta odsłona toruńskiej imprezy, która zrzesza w jednym miejscu fanów muzyki smutnej, zaskoczyła doborem headlinera.

Gościli na trasie dużego zespołu, grając na sporych scenach. Objechali sporo festiwali, których podesty też nie należały do najniższych. W końcu zdecydowali się na przejażdżkę po miejscach, do których zostali stworzeni. Headlinerska trasa Owls Woods Graves dobiegła już końca, ale wywołała potężne spustoszenie. Koncert w Toruniu był tego żywym przykładem.

Sold out w NRD na gitarowych koncertach to raczej rzadkość. Tym razem tak się jednak stało – JAD na obecnej trasie gra dla pełnych sal. Do wypchania po brzegi toruńskiego klubu z pewnością przyczynili się także goście. Wszystko to sprawiło, że wieczór okazał się prezentować szeroką paletę emocji.

Po kilku miesiącach, w nieco odmienionej formie powraca klub NRD – miejsce dla nas bardzo ważne. Swoją trasę koncertową rozpoczęła tutaj Czerń, a przed nimi zaprezentowali się Last Penance i Fantom.

Podczas Summer Dying Loud 2025 najwięcej słuchaliśmy Ozzy’ego. Przez 3 dni piosenki Black Sabbath wybrzmiewały z dużej sceny między koncertami, co było najlepszym wyborem. Ostatniego dnia było różnorodnie, a na zwieńczenie doświadczyliśmy nawet czegoś, co przekroczyło wszelkie granice poznania.

Jedni zniszczyli swoją legendę, inni postawili sobie pomnik trwalszy niż ze spiżu, a kolejni wykorzystali szansę, by rozprostować skrzydła. Piątek to dzień, podczas którego otrzymaliśmy najgorszy i najlepszy koncert całej edycji. Być może nawet najwspanialszy od początku funkcjonowania Summer Dying Loud.