Smutna muzyka dla szczęśliwych ludzi. Post Mortem Fest #20

FOTORELACJA: GOSIA / IG: @MALGORZATA_CHABOWSKA

Post Mortem wrósł już na stałe zarówno w metalową scenę Torunia, jak i w naszego bloga. Dwa razy do roku zbieramy się, by śmieszkować, wspominać i plotkować w super towarzystwie. A koncerty? Też były. Utrzymane jak zwykle w kontrastującym z nastrojem pod sceną, smutnym klimacie. Podczas okrągłej, dwudziestej edycji, w NRD zaprezentowały się Treny, Norn, Haven oraz Gorycz.

Treny

Idąc na Treny – solowy projekt Piotra Rutkowskiego – nie spodziewałem się niczego, co mogłoby do mnie przemówić. Ciężko mi z odbiorem każdego wykonawcy, który w wokalach patrzy na to, co robiły (i robią) kapele z nurtu DSBM. Wizyta pod sceną okazała się jednak zaskakująco pozytywna.

W Trenach Piotr pokazał, jak świetnym jest gitarzystą. Powoli budował kolejne utwory, loopując sobie poszczególne fragmenty, a kiedy wszystko było już nagrane, odpalał tryb mistrza świata we flamenco. Co ważne, w tej techniczności nie gubiły się emocje, w których autentyczność nie wątpię. Bardzo dobry darkfolkowy występ.

Końcówka listopada oznacza drugie Post Mortem w roku. Dziewiętnasta odsłona toruńskiej imprezy, która zrzesza w jednym miejscu fanów muzyki smutnej, zaskoczyła doborem headlinera.

Norn

Połączenie crusta i black metalu. Samo z siebie takie zdanie nasuwa pewne skojarzenia i podpowiada, co może grać Norn. Otóż nic bardziej mylnego. Norn gra wszystko. Było tam klepanie Discharge, było mordobicie Blasphemy, były zaśpiewy Wardruny. Co tylko chcecie.

Ciężko powiedzieć – czy był to zlepek totalnego przypadku pochodzącego z tych islandzkich głów, czy może zakorzeniony w nich szaleńczy geniusz. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, nie dało się od tego odwrócić wzroku. Ani słuchu, bo wszystko było absurdalnie, ale tak niedorzecznie, głośne. Jednocześnie motywy były proste do wyłapania, chwytliwe i wbijające w ziemię. Wszystko z ogromną dawką humoru i przesady (te fałszowane folkowe wstępy… okropne i wspaniałe zarazem!). 

Nie wolno tak grać muzyki. Świetne to było.

Haven

Choć Post Mortem oscyluje gatunkowo wokół pewnych podobieństw, to pokazuje, że w smutnej muzyce można znaleźć zupełnie różne rzeczy. Niemiecki Haven zdecydowanie wpisał się w klimat imprezy, ale podszedł do tematu zdecydowanie bardziej metalcore’owo. Widać tam ambicje do grania na dużych scenach – zarówno w przebojowych utworach, łączących czyste wokale z krzyczanymi, w scenicznej ekspresji, jak i w czystym brzmieniu. Rzecz nie dla mnie, ale spodziewam się, że następną płytę wydać mogą w większej wytwórni i grać na większych koncertach.

Gorycz

Oglądanie Goryczy na żywo to zawsze pewien rodzaj uczty dla zmysłów – był to szósty raz, kiedy widziałem ich na scenie. Zdawało mi się jednak, że z kolejnego już koncertu ciężko będzie wyciągnąć jakieś nowe przemyślenia, ale jak się okazało, Olsztynianie mają jeszcze bardzo dużo do zaoferowania. 

‘Nie wiem, czy chciałbym coś przekazać słuchaczom poza emocjami i wzruszeniami (...)’ – powiedział Tomek Kukliński w mini-wywiadzie z 2022 roku. W ciągu kolejnych trzech lat to podejście pozostało niezmienne. Gorycz nie stara się wyjaśnić zjawisk, nie piętnuje ich, ani nie próbuje się z nimi asymilować. Zamiast tego …

Setlista skupiła się głównie na nowym albumie Zasypia, ale pojawiły się także Strach na ludzi z debiutanckiego Piachu czy grane pod koniec Kamienie milczą z Kamieni.

Aktualnie zespół wzbił się na kolejny poziom koncertowej technicznej biegłości i zgrania. Jednocześnie nie zniknął najważniejszy element ich występów – bijące ze sceny emocje nadal są drżące i uderzające prosto w słuchacza. I pod tym względem nie ma lepszego zespołu w tym kraju. Nie tylko w kategorii „metal”, bo nie do końca go grają, ale ogólnie. Wchodzisz tam pod scenę, patrzysz na tych ludzi, słyszysz to, co płynie z głośników i nie możesz odejść. W głowie najpewniej pojawią ci się różne myśli, ale jakie, to zależy już wyłącznie od ciebie i tego, co przeżywasz wokół. Właśnie taki efekt chce wywołać Gorycz podczas swoich koncertów i zawsze wychodzi im to fenomenalnie.

Wspaniały to był wieczór. Bardzo dobrze brzmiące koncerty odbywające się zgodnie z planem, mnóstwo pięknych ludzi pod sceną i najlepsze ziomeczki do pogadania w przerwach między gigami. Na Post Mortem chyba nigdy nie było mi lepiej.