Pieśń ideologa. Geezer Butler – W otchłań. Od narodzin, Black Sabbath i dalej
- 10 stycznia, 2026
- Kacper Chojnowski
Czy basiści są warci uwagi? Zazwyczaj pomijani, pomiatani w internetowych memach, ale jakoś bez nich na świecie nie byłoby niczego, czyż nie? Oryginalny skład Black Sabbath z Geezerem Butlerem zmienił oblicze muzyki. A bez jego tekstów, pełnych mroku i niepokoju, wszystko wyglądałoby inaczej. Kulisy ich powstania poznajemy dzięki autobiografii W otchłań. Od narodzin, Black Sabbath i dalej.
Nie ma co owijać w bawełnę i lepiej wyłożyć karty na stół już na początku – W otchłań… to najzwyklejsza muzyczna autobiografia. Jeśli kochacie Black Sabbath i chcecie poznać perspektywę Geezera na pewne fakty albo czerpiecie przyjemność z czytania tego typu pozycji – może to być książka dla was. Jeśli jednak oczekujecie czegoś więcej, zrezygnujcie z jej czytania. I w zasadzie tutaj moglibyście wyjść z tej recenzji. Pozwólcie jednak, że wytłumaczę, dlaczego tak jest.
Od narodzin…
Najciekawiej, co oczywiście tylko udowadnia zwyczajność muzycznej autobiografii, wypada początek książki. Rozpoczynając W otchłań… spodziewałem się, że całość będzie czytało się jednym tchem. Geezer Butler zaczyna w taki sposób, że od razu wyczuwa się, kto był tym mądrym w Black Sabbath. Widać, że gość spędził dużo czasu nad książkami i wie, jak budować historię. Fascynująco i najlepiej ze wszystkich autobiografii członków zespołu, opowiada o powojennym środowisku Birmingham. Mówi o tym, jak został fanem drużyny piłkarskiej Aston Villa, o swoim piesku z dzieciństwa i wrogości wobec Irlandczyków.
W książce pojawiają się też najistotniejsze wątki z perspektywy tego, co stanie się później. Geezer pisząc, wiedział, jak poruszyć kwestie formujące jego charakter, by wracać do nich w dalszych opowieściach. Podstawy jego wegetarianizmu, zainteresowanie okultyzmem i mieszanie go z chrześcijaństwem – to wszystko wypada przejmująco. Niestety z czasem – przestaje takie być.
Przeczytaj też: Zespół sprzeczności. MESSA – THE SPIN
…Black Sabbath…
W zakończeniu W otchłań… Geezer wspomina, że książkę napisał zupełnie sam. Argumentuje ten wybór jak najbardziej sprawiedliwie, ale czuć, że pomoc w ogarnięciu całości pojawiła się dopiero na późniejszym etapie redakcji. Autobiografie pisane bez wsparcia kogoś, kto wie, jak powinny one wyglądać, z reguły nie należą do wybitnych.
Butler opowiada o rzeczach, które dla fanów Black Sabbath są fascynujące same z siebie. Rzuca świetnymi anegdotami na lewo i prawo, ale bez większej refleksji. Poszczególne historie przelatują błyskawicznie, a czytelnik w pewnym momencie orientuje się, że… Ozzy w swojej pierwszej autobiografii opisał je lepiej. Czasem wybija się jego zabawne poczucie humoru, ale tu jest podobnie – żarty znikają równie szybko, jak się pojawiły. Wszystko po nich wraca do raczej niewyróżniającego się gatunkowego standardu.
Natomiast z pewnością wartościowe są wyjaśnienia jego wersji niektórych, powszechnie kontrowersyjnych wydarzeń. W otchłań… pokazuje człowieka, który umie dostrzegać różne aspekty sytuacji. To życiowe doświadczenie Geezera bardzo mocno czuć i z pewnością można wyciągnąć z nich małe lekcje.
…i dalej
Wszystko na swoje wady, zalety i W otchłań… ma ich mniej więcej po równo. Jednak po głównym ideologu najważniejszego metalowego zespołu świata – raczej oczekiwałbym nieco więcej.
