Dziękuję, Stocznio

Mystic Festival wyprowadza się z miejsca, w którym stacjonował przez pięć ostatnich edycji. Dla wielu może być to kolejna, normalna zmiana. Ja jednak traktuję ją trochę inaczej. Pozwólcie, że tutaj się pożegnam.

Rok 2022, początek czerwca. Wysiadam z SKM-ki na przystanku Gdańsk Stocznia i przed oczami pojawiają mi się ogromne, zielone dźwigi. Czekałem na ten moment wieczność, jak na mój muziarski żywot, bo aż dwa lata. Jeszcze jako ówczesny uczeń szkoły średniej kupiłem bilet na jeden dzień edycji krakowskiej, bo ogłosili Mercyful Fate. Nie wiedziałem, jak przejadę pół Polski i gdzie będę spał, ale wtedy nie miało to znaczenia. A że działo się to wiosną 2020, to wszyscy wiemy, co stało się w następnych kilku miesiącach.

Odwołanie, na następny rok przenosiny do Gdańska, opcja upgrade’u biletu z jednodniowego na karnet, potem znowu odwołanie. Ale w końcu jestem i idę w kierunku tych dźwigów. Oczywiście w oczach mam łzy, bo beksa w takich chwilach jest ze mnie koszmarna. Pada, ale jestem przygotowany na cały dzień w deszczu. I na trzy kolejne też. Skład jest taki, że nic nie może mnie zatrzymać.

Wracamy do 2022. Otwierali Spectral Wound, Skeletal Remains nie mieli własnego sprzętu, na Decapitated jadłem frytki, na Carcass walczyłem w pogo, a na Triumph of Death pojawiła się informacja, że w miejsce Killing Joke wpada Leprous. A to był dopiero pierwszy dzień, bo następnego dnia była Katatonia, jeszcze następnego Mgła, a ostatniego moje ukochane Mercyful Fate. 

Po co o tym wszystkim piszę? Bo pamiętam z tych moich wizyt pod scenami i chodzenia między nimi, absolutnie wszystko. Wzrok znajomej, który zobaczyłem, wychodząc zaryczany (tak, znowu) z GGGOLDDD, pchanie się pod scenę na Judas Priest, wchodzące w dupę ze zmęczenia nogi na Leprous. Później miało się okazać, że to momenty formatywne dla tego, kim będę przez następne cztery lata.

Koniec festiwalu. Analizowanie ogłoszeń innych europejskich imprez i przewidywanie, kogo ten Mystic może ogłosić na następną edycję. Pierwsze ogłoszenie, później ogłoszenia co tydzień, o tej samej godzinie. Na post ujawniający Danziga czekam podczas wf-u na studiach, specjalnie telefon na salę gimnastyczną wziąłem. Później podział na dni i sceny. Kto z kim się będzie pokrywał? – to zdanie powraca mi w głowie średnio co godzinę, aż do ogłoszenia czasówki. Carpathian Forest, Electric Wizard i Lucifer w tym samym momencie, o nie, co ja zrobię… – od tego momentu tak brzmi zdanie wypowiadane w mojej głowie. I nie tylko głowie – potrzebuję o tym wszystkim rozmawiać z ludźmi, mówić o tym, dzielić się tymi wszystkimi emocjami już teraz, za godzinę, jutro wieczorem, przedwczoraj, w kółko. Aż do festiwalu, na którym jest za ciasno pierwszego dnia, drugiego nie powstaje jedna scena, trzeciego Watain już nie rzuca pochodniami, a czwartego Sleep Token gra w klubie.

Koniec festiwalu. Analizowanie ogłoszeń innych europejskich imprez i przewidywanie, kogo ten Mystic może ogłosić na następną edycję. Pierwsze ogłoszenie – Orange Goblin, tego samego dnia wrzucają Satyricon i Asphyx. Kolejne ogłoszenia. Później podział na dni i sceny. Kto z kim się będzie pokr… Już rozumiecie, tak? W ten sposób obecnie wygląda znacząca część mojego życia. Cykl zatacza koło.

Aha, muszę dopisywać, że te wszystkie nazwy i prawidłową kolejność, biorę z głowy i nie muszę tego weryfikować?

***

Kiedy w tym roku wychodziłem z festiwalu (oczywiście zaryczany) po koncercie The Gathering, spojrzałem na bramę wejściową i pojąłem, że to już. Doskonale rozumiem decyzję stojącą za przenosinami Mystica w inne miejsce, ale to, cholera jasna, bardzo boli. Z tym miejscem wiąże się czas, w którym przeżyłem największą, bo jeszcze dziecięcą podjarę muzyką. Ta ekscytacja trwa nadal, ale wygląda już inaczej. 

Pisząc te słowa czekam na pierwsze informacje o składzie Mystic Festival 2027. Analizuję ogłoszenia innych europejskich imprez i przewiduję, kogo ten Mystic może ogłosić na następną edycję.

Bo to koło, mimo zmian, dalej się kręci i nie wierzę, że kiedykolwiek się zatrzyma.

***

Mystic Festival 2027 odbędzie się w dniach 10-12 czerwca na Letnicy w Gdańsku. Pierwsza ogłoszona nazwa to Faith No More. Wspaniale.