Relacjonowanie Red Smoke Festival tak, by zbliżyć się do obiektywizmu, jest trudne. Jasne, można opisać koncerty, jakie odbywają się na dwóch scenach – głównej i znajdującej się na polu namiotowym – ale tu trochę nie o to chodzi…
Kto zagra na Red Smoke Festival 2026?
„I tak każdy kupuje w ciemno, bo taka impreza jest jedyna” – pisze użytkownik Facebooka pod pierwszym ogłoszeniem zespołów na Red Smoke Festival 2026. Ma on absolutną rację. Na festiwal w Pleszewie ludzie nie przyjeżdżają dla składu, a na… trzydniowe wakacje pod namiot. Są jednak tacy, którzy decydują się czasem sprawdzić, co dzieje się na scenie, a dzieje się dużo. Od stonerowych miłośników retro, przez krautrockowych kosmitów, po doomowych klasyków. Przygotowaliśmy dla was przegląd wykonawców, którzy zaprezentują się podczas najbliższej edycji. Artykuł będzie aktualizowany.
Miejsce – niezmienne od lat, czyli amfiteatr w Pleszewie (63-300), ul. Sportowa 1. Pole namiotowe – oczywiście, jest, a ponadto rankami także stoisko ze świeżą kawą. Higiena – zagwarantowana z bonusem, dzięki bliskiemu sąsiedztwu aquaparku. Inne aktywności – o nich także nie zapominajmy, czyli różne warsztaty i poranna joga. Red Smoke Festival 2026 odbędzie się w dniach 10-12 lipca.
3-dniowe karnety trafią do sprzedaży 10 stycznia (12:00)
red smoke festival 2026 lineup
Warning
Pierwszy ogłoszony headliner Red Smoke 2026. Zespół został założony w 1994 roku przez perkusistę Stuarta Springthorpe’a oraz wokalistę i gitarzystę Patricka Walkera w Harlow (Wielka Brytania). Choć istnieją ponad 30 lat, nagrali w tym czasie tylko dwa pełne albumy oraz jedną EP-kę. Płyty The Strenght to Dream (1999, The Miskatonic Foundation) i Watching from a Distance (2006, The Miskatonic Foundation) wypełnia klasyczny i emocjonalny doom metal.
Wyraźnie słychać, że pochodzą z podobnego miejsca co My Dying Bride, lecz zamiast chodzić po gotyckich zamkach, muzycy Warning zanurzyli się w świecie horroru. Mimo że w ostatnich latach członkowie zespołu byli bardziej aktywni w 40 Watt Sun, zapowiedzieli długo wyczekiwany trzeci album. Czy nowa muzyka wybrzmi na Red Smoke’u? Tego jeszcze nie wiemy.
Siena Root
Na Red Smoke Festival często pojawiają się kapele łączące na scenie niesprecyzowaną, psychodeliczną mieszankę brzmień. Idąc na koncert takiego zespołu, doświadczasz synergii różnych wibracji, i co za tym idzie – emocji. W poprzednich edycjach festiwalu gatunkowej fuzji dostarczyły nam PULT czy Coogans Bluff. W tej odsłonie przyszedł czas na projekt Siena Root – choć tym razem w wersji bardziej hard rockowej, niż akustycznej.
Szwedzka kapela, której początki sięgają lat 90. ma na koncie osiem albumów studyjnych, w tym najnowszą płytę Revelation (2023, Atomic Fire Records), która dosadnie oddaje przekrój muzycznych połączeń, serwowanych przez Siena Root. Od heavy-stonerowych kompozycji (zahaczających nawet o kwaśnego bluesa) jak Coincidence & Fate, po bardziej folkowo-jazzowe wpływy w rodzaju Dusty Roads. Klimat koncertu z pewnością będzie zależeć od dobranego przez zespół repertuaru – a ten, biorąc pod uwagę bogatą dyskografię, daje szerokie pole manewru.
Acid Mammoth
Stoner doom jest muzyką powtarzalną i przewidywalną. W tym świecie twórczość Acid Mammoth działa jednak świetnie. Powstali w 2015 roku w Grecji, gdzie z kilkoma innymi zespołami tworzą ciekawą scenę stonerową. Na koncie mają cztery albumy, a na ich okładkach zawsze znajdzie się miejsce dla przynajmniej jednego mamuta. Za najpopularniejszą z ich płyt uchodzi Under Acid Hoof (2020, Heavy Psych Sounds Records), na której słychać monolityczne, ciężkie brzmienie gitar podlane kwaśnym, charakterystycznym dla gatunku wokalem. A tak w ogóle – jeśli istnieje lepszy tytuł utworu w tym klimacie niż Jack the Riffer, to dajcie znać.
Travo
Mieli zagrać w 2025 roku, jednak z powodu odwołania trasy nie dotarli na Red Smoke’a. Podczas tej edycji mają szansę odpokutować i pokazać, jak brzmi prawdziwy portugalski rock psychodeliczny. Travo zadebiutowali w 2018 roku albumem n’O SILO (2018, wydanie własne), choć to dopiero kolejne wydania skonsolidowały ich eklektyczne brzmienie, nadając mu wyraźny space rockowy charakter. Najnowsza płyta Astromorph God (2023, Spinda Records, Gig.Rocks!) to już pełnia krautrockowego chaosu i psychodelicznej nierównowagi – estetyki wyraźnie kojarzącej się z zespołem SLIFT, który wystąpił na Red Smoke Festival w 2023 roku.
Kombynat Robotron
Krautrock pochodzi z Niemiec. Kombynat Robotron pochodzą z Niemiec. Łatwo jest więc wywnioskować, jasną zasadę praw logiki – Kombynat Robotron grają krautrocka. A tak całkiem serio, dorzucają do niego wpływy psychodelii czy noise’u. Powstali w 2018 roku i nagrali aż siedem płyt. Ponadto znaleźli też nawet czas, by zagrać koncerty z Elder czy Domkraft. Bardzo dobra propozycja dla tych, którzy na Red Smoke’u lubią przy upale pobujać się do relaksujących dźwięków i przenieść się w kosmos. Ostatni ich album, AANK (2025, Fuzz Club) pokazuje także bardziej agresywną, noise’ową odsłonę zespołu.
Doom Gong
Denim Psych z Kentucky, USA. Zespół kontrastowy – i to w stopniu, który trudno ocenić. W obrębie jednego utworu potrafią płynnie (bądź nie) przejść z delikatnych, psychodelicznych wokali do wręcz hardcore’owego, ostrego brzmienia. Grają od 2022 roku, a konkretnie przydzwaniają od płyty MEGAGONG (2025, Romanus Records) wydanej w 2025 roku. Doom Gong to kapela idealna dla tych, którzy nie potrafią się zdecydować – bliżej im do stonera, czy może metalu.
Elder
Ostatnio ta piękna amerykańsko-niemiecka grupa przyjeżdża do Polski dosyć często. W zeszłym roku gościli u nas dwukrotnie – najpierw na Desert Stage Mystic Festival (tam zresztą się do nich z przyjemnością bujaliśmy), a jesienią w Progresji przed All Them Witches. Wiosną natomiast jeździli po Europie grając swój najlepszy album Lore (2015, Armageddon Shop) z okazji jego 10-lecia.
Fot. Gosia /IG: @malgorzata_chabowska; Mystic Festival 2025
Żeby tego było mało, we wrześniu wydali świetną EP-kę Liminality / Dream State Return (2025, wyd. własne), na której ich miłość do Pink Floyd nie ma już żadnych ograniczeń. Koncertowo nie porzucili jednak swych stonerowych korzeni. Na Red Smoke’u byli ostatnio w 2017 roku (w 2023 na scenie część składu Elder zagrała w zespole Weite), więc będzie to powrót po długim czasie.
Margarita Witch Cult
Już sama nazwa wskazuje, że mamy do czynienia z zespołem balansującym na pograniczu pewnej ironii – brytyjski Margarita Witch Cult uderza swawolą, oldschoolową estetyką i okultystyczną tematyką. Nie dziwi więc fakt, że w Wielkiej Brytanii gościli jako support na koncercie również ekscentrycznej kapeli – Castle Rat.
Nie ma natomiast nic absurdalnego w ich stylu muzycznym. Chyba że uznamy za absurdalne to, jak znakomicie poruszają się na styku doom metalu, sludge’u i thrashu, dodatkowo wzbogacając całość o heavy-psychowe brzmienie. Na koncie mają dwa albumy: imienny debiut Margarita Witch Cult (2023, Heavy Psych Sounds Records) oraz najnowszy dysk Strung Out in Hell (2025, Heavy Psych Sounds Records). Po odsłuchu ich dyskografii można śmiało powiedzieć – za mało.
Madmess
Hipnotyzujące riffy, inspiracja surrealizmem Salvadora Dali na okładkach albumów oraz nieschematyczne kompozycje brzmieniowe, w skrócie – esencja portugalskiego zespołu Madmess. To właśnie takie szaleństwo, dodatkowo zanurzone w klimacie lat 70., zespół serwuje już od 2017 roku. Choć debiutancką płytę wydali dopiero w 2019 roku – imienny Madmess (Hassle Records). Później dołączyły do niego kolejne dwa longplaye, w tym ostatni – The Third Coming (2025, gig.ROCKS!).
CV Vision
Przyznajcie się – komu z was zdarza się od czasu do czasu włączyć stream z muzyką z youtubowego kanału Lofi Girl? CV Vision to taki jego redsmoke’owy odpowiednik, czyli rzecz jasna podszyty psychodelią. To krótkie utwory utrzymane w wolnych tempach ze spokojnie plumkającą gitarą, choć czasem przełamywaną przez delikatnie ostrzejszy elektroniczny beat. Muzyka tego niemieckiego projektu ukazuje się od 2021 roku, ale początki powstawania debiutanckiej płyty Tropical (South Of North) sięgają kilku lat wstecz.
Arcane Allies
W zasadzie moglibyśmy powtórzyć tutaj akapit o Kombynat Robotron. Arcane Allies podobnie jak oni grają krautrocka, pochodzą z Berlina, a ich muzyka wycisza i przenosi do innego wymiaru. Obie grupy zarejestrowały nawet wspólny split o bardzo zaskakującym tytule Arcane Allies / Kombynat Robotron (2022, Pink Tank Records). Ponadto ich dyskografia obejmuje kilka EPek, z których najnowsza to Mount Adhaphera (2025, Dirty Filthy Records).
Red Scalp
Ich obecność w line-upie festiwalu z pewnością nikogo nie zaskoczyła – a już na pewno nie stałych redsmoke’owiczów. Ale już to, co wydarzyło się w 2025 roku, przyprawiło niejednego o szybsze bicia serca: covery Black Sabbath zagrane przez nich podczas próby dźwiękowej. Bo jeśli ktoś miałby należycie oddać ducha utworów tej legendarnej formacji, to właśnie Red Scalp – i powinno wiele powiedzieć tym, którzy wcześniej nie znali ich twórczości.
Fot. Gosia /IG: @malgorzata_chabowska; RSF 2025
Red Scalp – bądź precyzyjnej – założyciele Red Smoke Festival, to grupa grająca stonera zmieszanego z psychodelią i elementami heavy. W dyskografii mają trzy albumy długogrające i najnowszą EP-kę Hallucinations (2024, wyd. własne).
Slomosa
Pustynny stoner rock z najmniej piaszczystego pustkowia na świecie. Norweska Slomosa to projekt, który zaskakuje już na starcie – łączy chłód skandynawskiej tundry z żarem kalifornijskiej oazy, a ciężką, powolną nutę stonera zestawia z nerwem grunge’a, groove’em i ekspresywnością hard rocka. To zespół pełen przeciwieństw, ale właśnie to nieokiełznanie sprawia, że od Slomosy nie sposób odejść obojętnie.
W ich dyskografii znajdziemy dwa albumy – imienny debiut Slomosa (2020, Apollon Records), z kluczowymi numerami Horses i There is Nothing New Under the Sun oraz Tundra Rock (2024, Stickman Records) z hitami, jak Battling Guns czy Monomann.
Fot. Gosia /IG: @malgorzata_chabowska; Mystic Festival 2025
Na polskiej scenie Slomosa zadebiutowała w 2025 roku podczas Mystic Festival – oczywiście na platformie Desert Stage, bo gdzie indziej mogliby zagrać? Ich koncert rozpętał prawdziwe norweskie tornado, choć to nie pogoda była powodem, dla którego publiczność opuściła gig przemoczona i rozgorączkowana. Z lekkim, lecz szczerym błaganiem liczymy na mniejsze oberwanie chmury podczas ich występu na Red Smoke Festival – resztę żywiołu Slomosa dostarczy już sama.
Poison Ruin
„Co oni tu robią?!” – ktoś może spytać. Nie wiemy, bo punk do Pleszewa trafiał raczej bocznymi drzwiami. Tutaj nie tyle wchodzi frontowymi, co raczej miażdży je korbaczem przyodziany w rycerski rynsztunek. Co to znaczy? To, że do prostych partii perkusji i chwytliwych riffów, Amerykanie dorzucają elementy synthowe. Poison Ruin przez 6 lat swojego istnienia nagrali trzy materiały, które wypełniają surowo nagrane przeboje do machania pięścią. Lub korbaczem.
Entropia
W ostatnich latach grywali dużo i często. Ich blackmetalowy pierwiastek jest elementem, który na Red Smoke’u raczej się nie pojawia. Czy to oznacza, że koncert Entropii będzie zwyczajny i niepasujący do miejsca? Nie, bo po pierwsze na tej imprezie można dużo (co pokazuje też powyższe), a po drugie, ma to znacznie więcej sensu, niż może się wydawać.
Poza black metalem, w ich twórczości bardzo wyraźnie przewijają się akcenty psychodeliczne. Początkowe eksperymenty doprowadziły ich do albumu Vacuum (2018, Arachnophobia Records), który już teraz uchodzi za ważny dla polskiej muzyki. A specjalność redsmoke’owego koncertu polegać będzie na tym, że w Pleszewie wykonają tę płytę w całości. Warto zabrać skafandry, bo będzie to lot w kosmos bez ruszania się z miejsca.
Hollow Ship
To, że Szwedzi umieją w retro, chyba nie trzeba nikomu uświadamiać (tym bardziej bywalcom Red Smoke’a, którzy pamiętają koncert Tornet sprzed 3 lat). Pochodzący z Gothenburga zespół ma dotychczas na koncie jeden album, Future Remains (2020, Punk Slime Recordings), wypełniony gitarową psychodelią. Hollow Ship nie należą jednak do tych, którzy zatracają się w wielogodzinnych lotach międzygalaktycznych, a pamiętają, że muzyka ma służyć zabawie. Radosne pulsowanie oraz funkujące tańce mile widziane i wskazane.
Samavayo
Samavayo udowadniają, że muzyki nie należy wyłącznie słuchać – trzeba jej doświadczać. Podkreślają też, że nie każde takie przeżycie musi być komfortowe. Oczywiście chodzi jednak o samo brzmienie. Dźwiękowo berlińska kapela konsekwentnie i świadomie oscyluje wokół stonerowo-psychodelicznego rocka z lat 70. i 90., urozmaicając go o wyraźne orientalne akcenty. Prawdziwy ciężar tej muzyki kryje się w tematyce.
Na najnowszym, siódmym albumie Pāyān (2022, Noisolution) zespół nie tylko współpracuje z wybitnymi postaciami sceny stonerowej – jak Nick DiSalvo (Elder) czy Igor Sydorenko (Stoned Jesus) – lecz także kreśli wizje postapokaliptycznego świata. Katastroficzny motyw upadku cywilizacji sam w sobie nie jest odkrywczy, jednak Samavayo idą o krok dalej. Na płycie dwa utwory zostały wykonane w języku perskim, w tym tytułowy Pāyān, będący wyraźnym gestem solidarności z irańskimi kobietami i ich walką z systemową opresją.
Niezwykle wnikliwa kapela, która na scenie Red Smoke’a skłoni nie tylko to bujania, lecz także myślenia.
Hingus Fringus
To, że Red Smoke Festival jest wydarzeniem przesyconym hipisowską, falująco-ezoteryczną aurą, nie trzeba nikomu przypominać. Jednak jeśli ktoś o tym zapomniał, wystarczy pojawić się pod sceną podczas gigu Hingus Fingus. Muzyka nawiązująca do słodkich lat 60., nieokiełznane kołtuny rozpuszczonych włosów, kwieciste koszule i rozkloszowane dzwony przypomną, że redsmokeować to znaczy zachwycać.
Wolne dusze z Berlina określają swoją twórczość jako garage-surf-hippie-witchcult-psychedelic-rock. Choć jest to długa i zawiła wiązanka muzycznych oraz estetycznych uproszczeń, trudno o trafniejsze określenie nurtu, który realizują w swojej działalności. Hingus Fingus to świeży sceniczny kwiat – na koncie mają jedno demo (2024, do odsłuchu na Bandcampie), ale mimo krótkiego stażu już teraz rozkwitają.


